ROK, KTÓREGO WIĘKSZOŚĆ KOBIET NIGDY NIE MIAŁA.

Scenariusz jest podobny. Wygląda mniej więcej tak. Kończymy szkołę średnią. Idziemy na studia. Zakochujemy się. Zaręczamy. Wychodzimy za mąż. Później rodzą się dzieci, a my stajemy się matkami oraz opiekunkami domowego ogniska. Ta kolejność nie jest przypadkowa. Tak przecież żyły nasze babki i matki. Nic dziwnego, że łudząco podobną sekwencję zdarzeń mamy zakodowaną w naszym DNA. Nie przyglądamy się jej specjalnie. Nie analizujemy. Nie kwestionujemy. Przechodzimy płynnym, tanecznym krokiem od jednego etapu do drugiego starając się nie zgubić rytmu. I tu życie już pisze dla nas zupełnie inne scenariusze.

Niektóre z nas dość szybko orientują się, że jesteśmy absolutnie stworzone do tanga, które wymaga dwojga. Nie męczy nas ten taniec. Wprost przeciwnie – odpręża, uspokaja, zasila.

Niektóre z nas nieustannie gubią kroki, zdzierając pięty do krwi w niewygodnych butach. Mimo tego tańczymy tango od rana do nocy nie dając po sobie poznać, jak bardzo uwiera nas każdy kolejny krok.

Niektóre z nas w połowie tańca zauważają, że nasz partner w drugim końcu sali tańczy już jive’a z inną partnerką. Rozpędzone w tangu szukamy siebie w samotnych krokach tęskniąc za ramą, która przez lata trzymała nas w pionie nie pozwalając upaść.

Niektóre z nas marzą o tym, by chociaż raz zatańczyć coś innego. Wciąż jednak brakuje nam odwagi, żeby spróbować. Późną nocą, kiedy nie słyszy nikt, wystukujemy obcasem rytm tej piosenki cichutko nucąc pod nosem …

„Życie kochanie trwa tyle co taniec. Fandango, bolero, be-bop. Manna, hosanna, różaniec i szaniec. I jazda, i basta, i stop. Bal to najdłuższy na jaki nas proszą. Nie grają na bis, chociaż żal. Zanim więc serca upadłość ogłoszą. Na bal, marsz na bal!”.

A wystarczyłby jeden rok …

Anglicy mówią na to ‘gap year’. To taki czas, który młodzi ludzie dają sobie na podjęcie decyzji co dalej. Po ukończeniu szkoły średniej robią rok przerwy zanim ponownie zanurkują w dorosłość. Podróżują po świecie poznają inne kultury, obyczaje i ludzi, ale przede wszystkim poznają samych siebie. Jakie to jest cudowne!!! Mają czas by odkryć to, czego tak naprawdę pragną, jak chcą żyć, którą drogę wybierają, co jest dla nich ważne, w czym chcą się realizować, czemu pragną poświęcić kolejne lata swojego życia. Taki rok to przepiękna podróż w głąb siebie. Każdy z nas powinien sobie na nią pozwolić.

Jestem ciekawa ile z was miało taką możliwość. Nie wiem co w tym temacie mówią statystyki, ale moja intuicja podpowiada mi, że to rok, którego większość kobiet nigdy nie miała. Z domu rodzinnego, spod skrzydeł mniej lub bardziej troskliwych rodziców często wyfruwamy pod kolejne skrzydła – partnera, narzeczonego, a w końcu męża. Te skrzydła z jednej strony dają nam schronienie, poczucie bezpieczeństwa, cudowny azyl. Z drugiej – ograniczają pole widzenia. Szczelnie otulone cudzymi skrzydłami często tracimy dostęp do najgłębszych warstw siebie. Zapominamy o potrzebie przestrzeni i powietrza. Wolności i uważności. Zatrzymania i wysłuchania tego, co podpowiada nam nasze czułe serce.

‘Gap year’ do wielu z nas przychodzi znacznie później. Puka do naszych drzwi w okolicy czterdziestych urodzin. Nie prosząc o zgodę zmusza do głębszej refleksji i przyjrzenia się sobie. Rzadko witamy go z otwartymi ramionami. Dużo częściej z grymasem na twarzy i łzą zaschniętą w kąciku ust. Dlaczego teraz? Dlaczego tak późno? Czasami zatrzaskujemy mu drzwi przed nosem. Zbyt boleśnie przypomina o życiu, za którym od zawsze tęskniłyśmy. Innym razem zapraszamy go do kuchni i częstujemy gorącą kawą z kardamonem. Jego obecność przynosi znajomy spokój, pomaga poukładać rozsypane puzzle, cudownie skleja najdrobniejsze kawałki serca, które popękały na przestrzeni ostatnich lat.

Cudowny ‘gap year’! Jak dobrze znowu być w domu …

(Visited 881 times, 1 visits today)

6 Comments

  1. Magda 17 stycznia 2021 at 11:09

    Taaak. No właśnie. Gap year. Czasem przychodzi później i wtedy jak go witamy? Dużo ważnych myśli i dość trudnych i wymagających zatrzymania się pytań. Ładnie to tak w leniwą niedzielę wrzucać taki tekst? No i co ja teraz mam zrobić, kiedy moje myśli są całe utopione w Twoich słowach Kasiu? Jak żyć? A odpowiedzi, które powoli i nieśmiało się zakradają nie zawsze są takie oczywiste. Ciekawa sprawa z tym gap year’em. Jak zawsze: dziękuję!

    Reply
    1. KasiaMalinowska 17 stycznia 2021 at 11:22

      Niedziela dla wielu z nas to moment zatrzymania. Szansa na przyjrzenie się sobie. Ps. Odpowiedzi przyjdą we właściwym czasie. Tego jestem pewna!

      Reply
  2. Ewa 17 stycznia 2021 at 12:42

    Niektóre z nas w połowie tańca zauważają że nasz partner……albo tańczymy w niewygodnych butach ….dlaczego tak trudno zawalczyć o siebie ..może za bardzo przyjmujemy rolę przypisana nam przez pokolenia jak powinien wyglądać dom ,My .jakie rolę przybiera
    …i tak przydałby n się taki gap test …nawet po 60-tce

    Reply
    1. KasiaMalinowska 17 stycznia 2021 at 13:38

      Czasami to, czego chcemy nie jest tym, czego naprawdę potrzebujemy. Ktoś kiedyś tak pięknie powiedział: „W życiu chodzi o ty, by coraz bardziej stawać się sobą”. Nawet po 60-tce. Ściskam.

      Reply
  3. Karolina 18 stycznia 2021 at 09:39

    Mi taki moment refleksji przyszedł po 30stce i pomimo, że tańczę z idealnym partnerem praca zdalna pokazałam mi jak bardzo marnuje swój czas stukając w klawiaturę aby moja efektywność u pracodawcy się zgadzała. Totalne rozwalenie i chęć zmiany przyszła z podwójnym uderzeniem. Marzą mi się podróże, nawet te małe, brak pracy w sztywno określonych ryzach oraz ta konieczność udawania, że jest super. Gdy tylko mówię o tym głośno od razu jestem szykanowana, że mi odwaliło bo mam stałą pracę, dobrej pobory, dom, samochód,…., jednakże ja czuję, że prędzej bym się odnalazła w Azji gdzie natura gra pierwsze skrzypce,gdzie nie ma tej komercji, korporacji, przeszklonych biurowców..

    Reply
    1. KasiaMalinowska 18 stycznia 2021 at 12:40

      Doskonale Cię rozumiem. Mnie też marzą się podróże i bycie w ciągłym ruchu. Pandemia pokrzyżowała tyle planów i zatrzymała w miejscu. Wbrew mojej naturze marynarza. 😉 Ludzie, którzy oceniają twoje pragnienia i tęsknoty, najprawdopodobniej mają zupełnie inny system wartości niż ty. Dlatego ciężko im zrozumieć, że mając to co masz 'grymasisz' i oczekujesz czegoś więcej. Ale pamiętaj, że to twoje życie i nikt nie wie lepiej niż ty sama czego ci w nim najbardziej potrzeba. Słuchaj serca i intuicji. One rzadko się mylą. I pozwalają nam być blisko siebie. Pomimo wszystko. Pozdrawiam!

      Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *